Komu potrzebne rawskie muzeum

U progu wakacji wypadałoby zająć się tematem lekkim i przyjemnym, najlepiej nie związanym ze szkołą. Tym bardziej, że o szkole i edukacji w ostatnich wydaniach magazynu „KochamRawe.pl” można było przeczytać niemało. Jednak nie mogę się oprzeć pokusie, by dziś także podjąć temat dotyczący obszaru wiedzy, który kojarzy się przede wszystkim z przedmiotem nauczanym w szkole. A to za przyczyną ogłoszenia, które zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Rawa Mazowiecka. Otóż burmistrz ogłosił konkurs na kandydata na stanowisko Dyrektora Muzeum Ziemi Rawskiej w Rawie Mazowieckiej. Oferty można składać do dnia 24 czerwca, natomiast jako przewidywany termin rozpatrzenia ofert oraz zakończenia postępowania konkursowego wskazano dzień 30 czerwca. Nie są mi znane przyczyny, dla których w tym akurat czasie został ogłoszony taki konkurs, ale informacja sprowokowała mnie do podzielenia się kilkoma uwagami.

Muzeum Ziemi Rawskiej jest placówką kulturalną powstałą w 1965 r., zatem ponad 60 lat temu, z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Rawskiej, które istniej do dziś pod zmienioną nazwą jako Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Rawskiej (TPZR). Co ciekawe, statut tegoż towarzystwa, którego oficjalny adres (ul. Wyszyńskiego 7) wskazuje raczej na afiliacje z Miejską Biblioteką Publiczną, do dziś dnia zawiera postanowienia będące reliktem tamtego czasu. Przewiduje przykładowo, że każdorazowy dyrektor Muzeum Ziemi Rawskiej wchodzi w skład zarządu TPZR. Od lat członkami zarządu są także inne osoby będące pracownikami rawskiego muzeum. Co więcej, na przestrzeni ostatniego roku w siedzibie muzeum z inicjatywy TPZR zorganizowana została na przykład dyskusja rawskich historyków poświęcona okolicznościom odzyskania przez Polskę niepodległości. Można by zatem mniemać, że funkcjonowaniem naszego muzeum zainteresowane jest szerokie grono wspierających go miłośników historii regionalnej, a muzeum z kolei odpowiada na oczekiwania tego grona. Nie wiem tylko co mam począć ze swoim przekonaniem, że w całej tej sytuacji coś jest nie tak. Dokładniej mówiąc, odnoszę niekiedy wrażenie, że istnienie Muzeum Ziemi Rawskiej stało się tak oczywiste, że przestano pytać czemu ma służyć i jakie cele realizować. Owszem, od kandydata na dyrektora muzeum – jak głosi ogłoszenie burmistrza – wymaga się przedstawienia autorskiego programu działania („maksymalnie 10 stron formatu A4”). Byłoby jednak dobrze, że aby władze miasta same miały jakiś program działania dla muzeum, a nie tylko oczekiwały na pomysły osób przystępujących do konkursu. Nie piszę tego złośliwie, lecz mam na uwadze to, co wydarzyło się przed czterema laty.

Przypomnijmy zatem: w kwietniu 2015 r. ówczesny burmistrz Dariusz Misztal zwolnił ze stanowiska dyrektora MZR Ireneusza Błądka (szefował muzeum 13 lat) z uwagi na likwidację stanowiska. Burmistrz Misztal tłumaczył równocześnie, że „władze miasta mają nową wizję funkcjonowania placówek kulturalnych”. Sądziłem wówczas, że stoi za tym ruchem jakaś rzeczywista koncepcja, zwłaszcza że zapowiedziano także szybką zmianę statutu muzeum. Nie orientowałem się także w szczegółach formalnych zwolnienia dyrektora, które samo w sobie uważałem za usprawiedliwione merytorycznie, gdyż do pana Błądka w roli dyrektora MZR miałem krytyczny stosunek. Jednak tamte działania doskonale pokazują jak nie należy podejmować decyzji. Bo nawet jeśli sprawa miała mieć efekt przede wszystkim wizerunkowy („chcemy powiewu świeżości w muzeum”), to efekt wizerunkowy nie został osiągnięty choćby dlatego, że dosadne wypowiedzi medialne zwolnionego dyrektora oraz wygrana przez niego sprawa przed sądem pracy obnażyły brak należytego przygotowania formalnego decyzji. Może zatem powiew świeżości da się wyczytać z uchwalonego wówczas nowego statutu muzeum (Uchwała Rady Miasta Rawa Mazowiecka Nr VII/50/15 z 24 czerwca 2015 r.)? Niestety, to także komedia omyłek – poczynając od zapisanego w statucie błędnego adresu muzeum. Kuriozalne jest wymienienie w akcie normatywnym, jakim jest statut, konkretnych zbiorów muzeum. Zasadniczą zmianą miało być wprowadzenie w miejsce stanowiska dyrektorskiego funkcji zarządcy muzeum.

Owszem, taką możliwość wprowadzono, ale statut i tak stanowił, że „organem zarządzającym Muzeum jest Dyrektor”. Wydaje się zatem, że nazwanie szefa placówki „zarządzającym” w miejsce dyrektora miało być wygodnym środkiem do przerzucenia na niego odpowiedzialności za kondycję placówki.

Tymczasem nie da się uciec od prostej konstatacji, że Muzeum Ziemi Rawskiej jest instytucją kultury miasta Rawa Mazowiecka i na nim ciąży utrzymanie tej placówki. Jeśli miasto – czyli jego mieszkańcy – ponosi ciężar utrzymania, dobrze byłoby podjąć dyskusję co do celów jej funkcjonowania. Autorskie programy przedstawiane przez kandydatów w ogłoszonym konkursie nie mogą przecież abstrahować od wielkości budżetu muzeum. A ten też wymaga przedyskutowania. Odnoszę wrażenie, że cztery lata temu po stronie Urzędu Miasta nikt nie wpadł na pomysł, aby omówić największe bolączki codziennej pracy rawskich muzealników z nimi samymi. Nie zaproponowano też dyskusji nad wytyczeniem kierunków działań muzeum. Brak jasnego określenia misji Muzeum Ziemi Rawskiej i ograniczone środki finansowe (nie mam tu na myśli kwot przeznaczonych na remonty, ale na bieżącą działalność) przekładają się na bardzo zachowawcze działania. Sama energia dr. Marcina Broniarczyka, ani jego ewentualnego następcy wyłonionego w ogłoszonym 3 czerwca konkursie nie przekształci rawskiego muzeum w placówkę nowoczesną i atrakcyjną. Dobrze byłoby nie zmarnować impulsu, jakim może się stać m.in. przeniesienie biblioteki muzealnej do remontowanego budynku jatek miejskich.

Przez lata MZR borykało się z ograniczeniami powierzchni, które utrudniały utrzymywanie zbiorów w należytych warunkach. Ciasne pomieszczenia, niewystarczające zasoby sprzętu komputerowego i inne niedogodności raczej nie motywowały pracowników muzeum do wychodzenia poza rutynę zadań dawno określonych, realizowanych zresztą niemałym nakładem pracy. Tyle tylko, że mimo upływu kolejnych dekad w intensywnie zmieniającym się świecie, nie doczekaliśmy się ani dostępnego w sieci internetowej katalogu zbiorów muzeum, ani elektronicznego katalogu pozycji dostępnych w jego bibliotece. Muzeum nie posiada też swojej strony internetowej, jeśli nie liczyć portalu traktrawski.pl, którego cel istnienia nie jest mi znany, z kolei adres poczty elektronicznej MZR nie jest zadomowiony w domenie Urzędu Miasta. W tej sytuacji nie ma co liczyć na szeroką popularność muzeum wśród osób interesujących się historią regionalną (dziś jak najszersza dostępność informacji o placówce kultury jest probierzem jej atrakcyjności). Działania komunikacyjne prowadzone głównie na profilu facebook’owym nie zastąpią narzędzi potrzebnych tym, którzy rzeczywiście zainteresowani są historią lokalną. A niestety na tym polu wartość dodana istnienia naszego muzeum jest mizerna. Podnosiłem już niegdyś, że tam, gdzie brak jest środowisk pasjonatów zajmujących się historią lokalną, warto by budowanie zainteresowania tym obszarem wiedzy – niezbędnym do kształtowania tożsamości lokalnej i związanych z nią wartości społecznych – było wyraźnie wspierane przez samorząd. Muzeum Ziemi Rawskiej jest najlepszym kandydatem do pełnienia funkcji ośrodka studiów lokalnych. Ale aby takie zadanie mogło wziąć na siebie, potrzebne byłoby utworzenie co najmniej jednego etatu dla pracownika, któremu powierzono by zadania naukowo-badawcze. Nie da się efektywnie opracowywać zbiorów i prowadzić badań będąc równocześnie zajętym organizacją wystaw, oprowadzaniem wycieczek, organizacją warsztatów dla szkół etc. W Rawie nie ukazuje się żaden periodyk publikujący wyniki badań nad historią lokalną, który dałby się porównać z opasłymi tomami wydawanymi w ośrodkach miejskich porównywalnych z Rawą lub niewiele większych od niej, takimi jak przykładowo: „Mińskie Zeszyty Muzealne” (Mińsk Mazowiecki), „Rocznik Przasnyski” (Przasnysz), „Ziemia Zawkrzeńska” (Mława). Owszem, z inicjatywy prof. Eugeniusza Walczuka ukazały się trzy numery „Rawskich Pokoleń”, ale nie jest to wydawnictwo regularne. Z kolei „Notatnika Rawskiego” nie można się doczekać od dwóch lat.

Nie liczę na jakąś szeroką debatę publiczną nad przyszłością Muzeum Ziemi Rawskiej. Ale może władze miasta rozstrzygając konkurs na nowego dyrektora zechciałyby wypełnić treścią także postanowienie statutu MZR, które było obecne i w jego wersji z 2001 r., a nie znalazło realizacji: „Przy Muzeum działa Rada Muzeum, której członków powołuje i odwołuje Rada Miasta”. Niechby to chociaż Rada Muzeum była dla dyrektora partnerem do dyskusji nad celami i sposobami ich realizacji, upoważnionym do dokonywania ocen działalności MZR.

Artur Gut