Categories Miasto

Prof. Eugeniusz Walczuk: Naukowiec o duszy humanisty (cała rozmowa)

To prawdopodobnie ostatni wywiad z śp. prof. Eugeniuszem Walczukiem, którego udzielił portalowi i gazecie KochamRawe.pl dokładnie rok temu. Pogrzeb odbędzie się w najbliższy czwartek, 16 lipca, w Łodzi.

Rozmowa z prof. Eugeniuszem Walczukiem, wykładowcą Politechniki Łódzkiej, znanym w Rawie przede wszystkim z licznych publikacji, konferencji i innych działań, mających przede wszystkim na celu zachowanie od zapomnienia dziejów naszego miasta.

Z prof. Eugeniuszem Walczukiem rozmawiała Barbara Kalinowska.

Od wielu lat jest pan osobą znaną i szanowaną w Rawie Mazowieckiej, ale droga do naszego miasta była długa i trudna. Pan profesor przybył tutaj z rodziną w roku 1944.

Niechętnie wspominam czasy mojego dzieciństwa na Kresach Wschodnich, w mieście rodzinnym Pińsku. Przeżyłem tam dwie okupacje: najpierw sowiecką, później niemiecką. Szkoły polskie były zamknięte, funkcjonowały jedynie tajne komplety, uczestniczyłem tylko jeden rok. Na początku 1944 roku nadarzyła się okazja ucieczki z tych terenów z wojskiem niemieckim, które stacjonowało w mieście z wojskiem węgierskim, w którym zatrudniona była na przymusowych robotach moja Mama. Pomógł nam zakonnik austriacki oficer, który w wojsku służył jako tłumacz niemiecko-węgierski. W czasie przemieszczania się wojsk przeżyliśmy szczęśliwie kilka nalotów bombowych. Po kilku miesiącach takie wędrówki znaleźliśmy się w Rawie. Tu przełożony klasztoru oo. pasjonistów, do którego zwrócił się z prośbą nasz opiekun, pomógł urządzić się nam w tutejszym sierocińcu, prowadzonym przez siostry zakonne z Nowego Miasta.

Znaczną rolę w lokalnej społeczności rawskiej zainicjowała wówczas p. Maria Walczuk – szkolnictwo, dom dziecka. Jak pan wspomina swoją mamę?

Jestem wdzięczny jej za odwagę podjęcia decyzji ucieczki z rodzinnych stron moich i rodziców (Lida), które po wojnie przestały należeć do Polski oraz za troskliwe wychowanie mnie w wierze rzymsko-katolickiej. Siostry zakonne chętnie przyjęły nas do sierocińca. Mama jako dyplomowana mistrzyni krawiectwa, ukończyła w Lidzie trzyletnią państwową szkołę kroju i szycia, we współudziale z kierowniczką zakładu Aliną Stanisławą Wilczyńską zorganizowała kursy krawieckie i pracownię szycia z zabraną z Pińska własną maszyną krawiecka, gdzie naukę pobierało kilkanaście dziewcząt. Dzięki temu działaniu wiele z nich zostało uchronionych przed wywiezieniem do przymusowej pracy w Niemczech. Pracownia krawiecka była cenną placówką usługową przynosząca środki finansowe dla sierocińca, działała do 1951 roku, kiedy siostry przekazały zakład władzom miejskim. W 1948 r. została w Rawie utworzona Publiczna Średnia Szkoła Zawodowa z kierunkiem krawiectwo damskie, w której moja Mama była pierwszą, zatrudnioną na pełnym etacie nauczycielką zawodu krawieckiego dla dziewczyn, dając początek długiej historii różnorodnego szkolnictwa zawodowego w Rawie.

Potem Łódź. Dużo pracy, wiele osiągnięć. Zdobył pan profesor wiele wyróżnień i nagród. Otrzymał pan wiele prestiżowych nagród naukowych. Czy mógłby Pan w skrócie opowiedzieć o przebiegu swojej pracy zawodowej?

Po ukończeniu w Politechnice Łódzkiej wydziału elektrycznego, specjalności aparaty elektryczne w 1957 r. rozpocząłem długą, bo trwającą 52 lata pracę zawodową na tej uczelni, początkowo na etacie technicznym, później dydaktycznym przechodząc kolejno wszystkie stopnie naukowe, do profesora tytularnego i stanowisko profesora zwyczajnego. Nie następowało to bez problemów. Po obronie pracy habilitacyjnej i uzyskaniu tytułu doktora habilitowanego w 1972 r., w 1991 docenta. Chciałem dodać, że przez okres 5 lat byłem dodatkowo profesorem konsultantem w Instytucie Technologii Materiałów Elektronicznych w Warszawie.

Były też wyjazdy zagraniczne?

Dużo wyjeżdżałam za granicę na staże przemysłowe i konferencje międzynarodowe min. W Kanadzie, USA, Japonii, Chinach i w wielu krajach europejskich (łącznie ponad 50-krotnie).

Jaką tematykę naukową pan profesor preferował?

Tematyką była teoria, konstrukcja i badania łączników elektrycznych. Szczególnie interesowały mnie fizyczne zjawiska łączeniowe w zestykach, wyładowania łukowe, technologia i własności kompozytowych materiałów stykowych. Były to prace głównie eksperymentalne, wymagały opracowania metod badań i wykonania stanowisk badawczych. Ściśle współpracowałem z przemysłem (mieliśmy w Polsce wiele fabryk). Na 16 uzyskanych patentów 8 zostało wdrożonych do produkcji. Ciekawym rozwiązaniem konstrukcyjnym był system gaszeniowo-stykowy w uziemnikach największych napięć dla firmy ABB Zwar w Łodzi, w których powstające przy otwieraniu łącznika łuki elektryczne o długości dochodzące do 9 metrów były niewidoczne, ograniczane do zaledwie kilku milimetrów(!).

Jako pierwszy i jedyny Polak otrzymał pan naukową, amerykańską nagrodę Ragnara Holma (1992) za niemały wkład do teorii i technologii zestyków elektrycznych – to zaowocowało w jakiś sposób w rozwój polskiej myśli naukowej w tej dziedzinie?

Bezpośrednio w Polsce nie, gdyż w latach 90. nastąpił okres wyprzedaży polskich przedsiębiorstw obcemu kapitałowi, który nie był zainteresowany współpracą z polskimi naukowcami.

W kraju wielokrotnie odznaczał pana profesora minister edukacji narodowej i polskie władze. Jakie to odznaczenia?

Nagrody ministra nauki i edukacji II i III stopnia za osiągnięcia w dziedzinie badań naukowych (3), w dziedzinie wyróżniających się podręczników dla studentów, z tytułu osiągnięć dydaktyczno-wychowawczych. Odznaczenia państwowe: Złoty Krzyż Zasługi i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Inne ważniejsze nagrody i wyróżnienia: Medal Komisji Edukacji Narodowej. Zasłużony dla Politechniki Łódzkiej, 3 medali Stowarzyszenia Elektryków Polskich, Złota Odznaka Honorowa SEP, Złota Odznaka Honorowa NOT, nagroda NOT II stopnia w konkursie „Mistrz Techniki – Warszawa 1998”, 3 medale jubileuszowe PŁ i fabryki FAEL w Ząbkowicach Śląskich, 31 nagród Rektora PŁ.

Serdecznie gratulujemy odznaczeń. A od kiedy Rawa Mazowiecka stała się pana małą ojczyzną?

Od przyjazdu do Rawy w sierpniu 1944 roku i rozpoczęcia w następnym roku, od piątej klasy, nauki w Szkole Podstawowej. Rawa do dziś jest ważnym miejscem w moim życiu.

Jest pan absolwentem rawskiego LO. To spowodowało pana zaangażowanie się w działalność Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego?

Tak. Pamiętam pierwsze spotkanie koleżeńskie „Spotkajmy się jesienią” w 2002 r. w Tatarze, zorganizowane przez Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Rawie Mazowieckiej, powołane do życia staraniem Józefa Uchmana, dawnego wieloletniego dyrektora rawskiego liceum. Zwrócił się on wówczas do mnie o pomoc w utworzeniu w Rawie Filii Politechniki Łódzkiej w wierze, że nie odmówię. Chociaż wiedziałem, że utworzenie filii było raczej niemożliwe, ale zainteresowałem się tematem, przeprowadziłem na uczelni rozmowy rozpoznawcze. Okazało się, że są możliwe inne formy organizacyjne, takie jak np. filia. Już w styczniu 2003 r. doszło do spotkania delegacji samorządowej z Rawy (burmistrza, starosty i inicjatora J. Uchmana) z rektorem Politechniki. W maju zostało podpisane na trenie biblioteki LO stosowne porozumienie i już 2 października 2003 odbyła się w Rawie uroczysta inauguracja roku akademickiego 2003/2004. W pierwszym roku zajęcia były prowadzone na terenie LO, w następnych na Politechnice Łódzkiej. Studia z tytułem inżyniera ukończyło 6 osób z rejonu rawskiego.

Również duże znaczenie miała przyjaźń i współpraca z ówczesnym dyrektorem LO p. dyr. Józefem Uchmanem?

Jak najbardziej, powiedziałbym nawet – znaczenie podstawowe. Dyrektor Józef Uchman, bo tak go w Stowarzyszeniu tytułowaliśmy, chociaż pełnił przecież funkcję prezesa, był osobowością niespotykaną i wyjątkową. Podczas długich , wieczornych rozmów telefonicznych ustalaliśmy wiele spraw merytorycznych i organizacyjnych. Układaliśmy ambitne plany na przyszłość. Z wielką przyjemnością, często przyjeżdżałem do Rawy, nie tylko na spotkania zarządu Stowarzyszenia, które organizowaliśmy regularnie raz w miesiącu. Naszym stałym miejscem spotkań był gościnny budyneczek Związku Nauczycielstwa Polskiego na terenie liceum (obecnie rozebrany). Dziś Zarząd obraduje w Liceum.

Wiele wspaniałych akcji udało się zrealizować z ramienia Stowarzyszenia. Zatrzymajmy się na cyklicznych spotkaniach rawskiego LO.

Od 2003 roku organizujemy cykliczne spotkania koleżeńskie, dwukrotnie w roku – „Spotkanie Wiosenne” i „Spotkanie Jesienne”. W ubiegłym roku, jesienią świętowaliśmy Jubileuszowe XXX Spotkanie. Od wiosny 2007 roku, każde spotkanie wiązaliśmy z jakimś ważnym wydarzeniem organizowanym w MDK-u otwartym dla społeczności rawskiej z okazji rocznicy ważnego wydarzenia historycznego w Rawie, odsłonięciem tablicy pamiątkowej, sesją lub konferencją naukową.Także promowaniem osoby zasłużonej dla ziemi rawskiej lub promocją publikacji wydanej przez Stowarzyszenie. Spotkania cieszą się dużym powodzeniem, uczestniczy od 20 do 92 członków i sympatyków Stowarzyszenia.

A jakie dokonania zrealizował pan w dziedzinie tradycji, historii i dziedzictwa kulturowego ziemi rawskiej?

Jako najważniejsze a zarazem trudne do zrealizowania były sesje i konferencje naukowe w dziedzinie historii Rawy i ziemi rawskiej. Uczestniczyli w nich wybitni naukowcy z wyższych uczelni i Polskiej Akademii Nauk .Ważne też było wydanie kilku publikacji książkowych: „Lauda rawskie”, „Probostwo rawskie w 1818 roku”. W końcowym opracowaniu redakcyjnym „Wybór studiów z dziejów województwa rawskiego”, które upamiętni 550. rocznicę utworzenia województwa rawskiego. Na publikacje te złożą się referaty z dwóch konferencji naukowych. Dużym sukcesem stowarzyszenia było zorganizowanie w Rawie obchodów 150. Rocznicy powstania styczniowego (wykład wybitnego historyka, wystawa, odsłonięcie tablicy pamiątkowej), zorganizowane wspólnie ze starostą Józefem Matysiakiem. Prelekcje prezentując zasłużone osoby dla ziemi rawskiej (Władysława Ciasia, Franciszka Kulikiewicza, prof. dr. Franciszka Staffa, Stanisławę Wilczyńską, Jakuba Pałygę). Materiały z tych prelekcji są publikowane wydawanym przez Stowarzyszenie biuletynie „Rawskie Pokolenia” (trzy numery).

Największa pasja pana profesora to Jan Chryzostom Pasek? Dlaczego on?

Jest on największym pamiętnikarzem polskim XVIII wieku. Urodził się na ziemi rawskiej. Pobierał nauki w kolegium jezuitów w Rawie. Zaimponowało mi jego pamiętnikarstwo i wiadomości historyczne przekazywane w „Pamiętnikach”. Bazował na tych wiadomościach sam Henryk Sienkiewicz.

Jest pan profesor właścicielem największego w kraju zbioru wydań „Pamiętników” Paska i jego kronik. Wiele zachodu wymagało odnalezienie druków?

Tak. Poszukiwania i kompletowanie zbioru trwało długo i wymagało znacznych środków finansowych. Zgromadzony zbiór był prezentowany już w MZR i MDK w Rawie oraz Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Łodzi. Teraz przechowuję te materiały w moich zbiorach prywatnych.

Będzie ławeczka Paska w Rawie?

Jest to moim marzeniem. Starania rozpoczęte przez Józefa Uchmana w 2003 i kontynuowane przez Stowarzyszenie za czasów byłego burmistrza Eugeniusz Góraja nie powiodły się. Zielone światełko pojawiło się za czasów burmistrza Dariusza Misztala, który skierował mój pisemny wniosek do realizacji. Pomysł pomnika Paska w Rawie przed budynkiem dawnego kolegium poparł wojewoda łódzki Zbigniew Rau, który uznał Paska za doskonały symbol tożsamości województwa łódzkiego i postanowił osobiście pokierować pracami. Opracowany przez znanego łódzkiego artysty rzeźbiarza W. Gryniewicza model pomnika został zaakceptowany. Nie jest mi znany aktualny stan prac. Wierzę jednak mocno, że doczekam finału i odsłonięcia pomnika razem z zakończeniem rewitalizacji centrum Rawy, dokonanej przez obecnego burmistrza Piotra Irlę.

Udało się jednak zawiesić tablicę upamiętniająca Paska w Rawie pamiątkową jako syna ziemi rawskiej.

Tak, i to na pewno cieszy społeczność rawską, a mnie utwierdza w nadziei, że kiedyś w Rawie usiądę na ławeczce obok Paska.

Zredagował pan profesor obszerną publikację poświęconą dziejom oświaty w Rawie i regionie rawskim pt. „Siedem wieków szkolnictwa rawskiego”. Jaka była historia opublikowania tego dzieła?

Jest ona pokłosiem sesji „650 lat szkolnictwa w Rawie Mazowieckiej”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie, przy poparciu burmistrza i starosty w 2004 roku. Doczekała się drugiego wydania.

Sukcesów w realizacji inicjatyw było bardzo dużo, a czy były jakieś niepowodzenia?

Tak. Dwukrotnie. Nie udało się uzyskać poparcia burmistrza Eugeniusz Góraja do budowy pomnika z tablicami z nazwiskami pomordowanych nauczycieli z powiatu rawskiego w czasie II wojny światowej. Ten sam burmistrz nie poparł wniosku Stowarzyszenia, aby trzy ronda w mieście nazwać: ”rondem Kazimierza Jagiellończyka”, „rondem Grota” i „rondem księżnej Aleksandry” i zorganizować uroczystość upamiętniającą 550. rocznicę inkorporacji księstwa Rawskiego do korony i utworzenie województwa rawskiego. Szkoda.

W roku 2008 otrzymał pan profesor miano Honorowego Obywatela Rawy Mazowieckiej, a dwa lata wcześniej tytuł Dobrego Człowieka. Ma pan poczucie spełnienia, satysfakcję, że wiele dobrego zrobił pan dla Rawy Mazowieckiej?

Nominacje przyjąłem z radością, dały mi dużą satysfakcję, ale jednocześnie uświadomiły, że moja działalność i kontakty z Rawą nie powinny być przerwane. Będę dbał o to.

Zapewne swój dorobek komuś pan profesor dedykuje . Czy społeczeństwo dostrzega już, że świat nie jest własnością jednego tylko pokolenia?

Stwierdzenie to jest w pełni oczywiste i słuszne. Jedynym miejscem, które biorę pod uwagę jest Rawa Mazowiecka, jeżeli znajdzie się odpowiednie miejsce. Może Muzeum Ziemi Rawskiej? Ja marzę o Muzeum Jana Chryzostoma Paska w Rawie. Bardzo mocno.

Jest w Rawie miejsce szczególnie przez pana profesora ulubione?

Tym miejscem jest zamek Książąt Mazowieckich.

Czy może chciałby pan profesor coś jeszcze dodać ze swej strony?

Tak, dziękuję. Wszystkie moje pomysły i inicjatywy podejmowane w mojej małej ojczyźnie mogły być zrealizowane dzięki zaangażowaniu wielu Koleżanek i Kolegów ze Stowarzyszenia, jestem też bardzo zobowiązany władzom miejscowym, za co ogromnie dziękuję. Ale chciałbym wyrazić szczególną moją wdzięczność dla pana starosty Józefa Matysiaka za życzliwość i różnorodną cenną pomoc i współdziałanie w wielu wydarzeniach. Pan starosta doskonale zna ich wagę dla rozwoju kultury, historii i zachowania dziedzictwa narodowego ziemi rawskiej.

Dziękuję za wspaniałą rozmowę i niestrudzone zaangażowanie się w rozwój naszej wspólnej, małej ojczyzny, czyli Rawy Mazowieckiej.

Rozmawiała: Barbara Kalinowska

Prof. dr hab. Eugeniusz Walczuk ur. się w roku 1934 w Pińsku. Dziś mieszka w Łodzi. Z wykształcenia inżynier elektryk, pedagog , naukowiec i wykładowca Politechniki Łódzkiej. W roku 2009. przeszedł na zasłużoną emeryturę . Od wielu lat związany z Rawą, absolwent rawskiego LO, działacz Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Rawie Mazowieckiej, gdzie pełni funkcję wiceprezesa do spraw naukowych i wydawniczych. Prof. Walczuk jest inicjatorem wielu istotnych działań na rzecz kultury i oświaty naszego miasta. Honorowy Obywatel Rawy Mazowieckiej.

Znajdź nas na KochamRawePLZobacz profil
Podziel się

About the author