„Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy” – tak kiedyś, w czasach słusznie minionych, śpiewał Wojciech Młynarski. Kto teraz jest babcią? Nie odpowiem, ale też nie będę Was wprost denerwował, drodzy czytelnicy.
Zapewne inaczej niż lokalne media, podam dzisiaj Same Dobre Wiadomości.
Już jest! Nareszcie! Już nie ma co udawać! Doczekaliśmy się prawdziwego porozumienia ponad podziałami. Powstała Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska! W kraju garnie się do tej partii kto może – ostatnio przede wszystkim ze środowisk tzw. lewicy, ale przecież nie tylko. Nasza Rawa nie pozostaje w tyle. Prężnie rozkwita lokalne koło PO, pod patronatem posłanki Doroty Rutkowskiej. Członkami miłościwie nam panującej zostali prawie „wszyscy ludzie burmistrza”. I dobrze, zawsze lepiej „żyć z władzą zwierzchnią w zgodzie”, jak mawiał wójt z Wilkowyj.
Jak donoszą koła zbliżone do dobrze poinformowanych władze Rawy Mazowieckiej rozwiązały nierozwiązywalny dla wielu samorządów problem finansowania budowanego basenu. Podczas, gdy w całej Polsce samorządy dokładają do pływalni, rawska ma się zbilansować. Jak? Pomysł genialny w swojej prostocie. Basenem zarządzać będzie spółka zajmująca się zagospodarowywaniem odpadów na miejskim wysypisku. Ponieważ przynosi od dochody, od których trzeba płacić podatek, to straty basenu pozwolą tego zysku nie przynosić i podatku nie płacić. Prawda, że genialne. Ciekawe, że nikt jeszcze w Polsce na to nie wpadł. I żądnych innych powodów takiego rozwiązania formalnego nie należy się doszukiwać. Od dzisiaj każdy płacąc za wywóz śmieci będzie miał prawo powiedzieć, że dba o również o miejską pływalnię. A ile wyniesie podatek śmieciowy? Zobaczymy.
Udała się również pierwsza Rawska Majówka. Nareszcie nie wyróżniamy się spośród paru tysięcy miast, miasteczek i wsi w Polsce. Wreszcie każdy, kto przyjedzie (w sumie nie wiadomo po co, ale..) do Rawy Mazowieckiej w ostatni weekend maja, będzie się czuł jak u siebie w domu. Nie jakieś granie w ruinach zamku, na tle baszty, ale normalnie w polu, w błocie. Nie piwo przy dźwiękach bluesa dla kilkuset osób, ale normalnie; wóda, winko, wesołe miasteczko, stragany i dużo, dużo ochroniarzy. A w niedziele zjedliśmy sobie darmową zupkę i wybraliśmy lokalną miss. Wreszcie normalnie. Władzy gratuluję i oczekuję jeszcze lepszego upodobnienia się do innych miejscowości za rok. Malkontenci mówią, że najważniejszym przykazaniem marketingowców, powtarzanym przez speców z firmy pracującej również dla naszego miasta jest WYRÓŻNIJ SIĘ ALBO ZGIŃ. A my mamy swoją strategię i tego się trzymać będziemy a bluesa będzie tylko szczypta, albo i nie.
Na wspaniały pomysł promocji naszego miasta a właściwie jednego z „kluczy” do wypromowania Rawy jako miasta gier, wpadli organizatorzy, bądź uczestnicy tzw. Topriady. Ci miłośnicy gier fabularnych zaangażowali do promocyjnego filmiku jednego z mieszkańców naszego miasta – niejakiego Janka. Umieścili film na YouTube.pl i promocja gotowa. Hasło „Przyjedźcie na Toporiadę” usłyszała i na pewno zapamięta cała Polska. Gratuluję pomysłu. Niektórzy mówią, że to trochę niesmaczne, że niekoniecznie ładne, ale przecież to pewnie tylko ci, co nie czują i nie lubią „dobrego melanżu”. Szefostwo Klubu Miłośników Gier Fabularnych i władze miasta, wspierające tenże, zapewne nie widzą w ww. filmiku nic niestosownego.
Wojciech Kubicki
wojtass@tlen.pl
PS: Jeszcze lepsza informacja. Ktoś czyta moją pisaninę! Mało tego, jeszcze reaguje! Wspomnianego wyżej filmiku nie ma już w sieci. Internet to jednak potęga. Można popełnić błąd, ale można go również szybko naprawić. Tajemniczemu „komuś”, związanemu z Toporami gratuluję – tym razem szczerze.