Categories Miasto

Refleksje Wielkanocne ojca Jerzego Chrzanowskiego Pasjonisty

„Mój Bóg to Miłość , ocean bezbrzeżny.
Ja żeglarz kruchy wypłynąłem z nadzieją,
pragnąc szczęśliwego powrotu.
Czas wichrem straszy niszcząc nieraz żagle.
Moja łódź szmaragdowa umocniona wiarą.
Patrzę w dal sercem drżącym, w którym Bóg zechciał ukryć iskrę
swojej wiecznej Miłości”

(Z nadzieją, J.Ch.)

Płyniemy łodzią życia wracając do Szczęśliwego Portu.

Pierwszą przystanią jest „Zatoka Prostej Radości”.
Ciepło matczynych ramion, komfort mleka i snu.
Między dobrymi oczami matki, a silnymi rękami ojca
dostrzegamy prosty znak, krzyż zawieszony na ścianie.
Jeszcze nie rozumiemy,
jak wiele będzie zależeć od niego w naszym życiu.

Płyniemy dalej.
Łagodne wiatry unoszą nas w „Krainę Małego Szczęścia”.
Świat kolorowych baloników, baśniowych wieczorów
i zachwytu nad cudami natury.
Dobre ręce mamy podadzą nam krzyż do ucałowania
i przekażą pierwszą mądrość.
Kiedy św. Paweł od Krzyża jako mały chłopczyk płakał,
mama pokazywała mu krzyż i mówiła,
że Jezus cierpiał więcej, aby pokonać zło miłością.
Wtedy chłopiec przestawał płakać.

Nabieramy szybkości. Wypływamy na „Morze Marzeń”.
Już nie wystarcza nam rodzinne zacisze, bliskie podwórko.
Zachwyca nas szczęście odkrywcy, chcemy chłonąć, czerpać, szukać.
Już nie tylko rodzice, czy dziadkowie,
lecz inne osoby mówią nam i ukazują miłość Boga.
Dlaczego wierzysz w Boga ? – zapytałem kiedyś 6.letnie dziecko.
Odpowiedź była zaskakująca: „Bo tyle jest krzyżów”.

Szybkość wzrasta ! Przed nami „Ocean Burz i Sztormów”.
Nie chcemy już tylko odkrywać. Chcemy kontestować i zmieniać.
Wydaje nam się, że szczęście ma twarz swobody i luzu.
Zdarza się, że chcemy zakrzyczeć ciszę, zagadać cały świat,
a nawet wyśmiać mądrość pokoleń.
Bywa, że rozbija się nasza łódź życia o górę lodową grzechu
tylko dlatego, że lekceważymy ostrzeżenia mędrców.
Szczęśliwi są ci młodzi ludzie,
którzy wtedy znajdą drogę do konfesjonału
i w ciszy tego miejsca, z pokorą przyjmują Moc Boga.

Przemija czas. Zawijamy do „Zatoki Słodkiej Konsumpcji”.
Pojawia się pokusa ucieczki od Źródła.
Pokusa gaszenia pragnienia szczęścia – pseudowartościami,
które demon w promocji tanio sprzedaje,
na giełdzie życiowych iluzji.
Jednak mamy szczęście żyjąc na tej – naszej Ziemi.
Dziedziczymy przecież ojcowiznę, która od ponad tysiąca lat,
karmi swoje dzieci nauką o Krzyżu i Zmartwychwstaniu.
Mamy szansę, by nie zboczyć z Drogi Życia.

Wreszcie burze cichną o zmierzchu.
Czeka nas jeszcze „Przystań Refleksji”,
daj Boże pełnej pokoju.
Przyjdzie nam na tej przystani
jeszcze coś niecoś ponaprawiać naszą łódź,
przed decydującą przeprawą.
A kiedy już przyjdzie ten czas,
Zmartwychwstały otworzy nam
Bramę Życia, gdzie już nie ma bólu, ani łez.

Mozolnie i powoli dojrzewamy
do przyjęcia Wartości Krzyża,
który prowadzi do Zmartwychwstania.
Od początku towarzyszy nam – nasz ludzki krzyż:
niemowlęce odczucie głodu,
dziecięce bóle i choroby,
cierpienia dorosłego,
osamotnienia podeszłego wieku,
wreszcie globalne doświadczenia narodów.
Ale mamy szansę !
W zasięgu naszego wzroku jest Krzyż Jezusa.
Ten znak może być masztem naszej życiowej łodzi.
Chodzi o to, aby te dwa krzyże połączyć. Zjednoczyć.

Cyprian Kamil Norwid napisał mądry wiersz,
pt. „Krzyż i dziecko”:
„Ojcze mój, twa łódź wprost na most płynie –
Maszt uderzy ! … Wróć ! Lub wszystko zginie.
Patrz, jaki tam krzyż, Krzyż niebezpieczny !
Maszt się niesie wzwyż, Most mu poprzeczny”.
„Synku, trwogi zbądź ! To znak zbawienia;
Płyńmy, bądź co bądź ! Patrz, jak się zmienia !
Oto wszerz i wzwyż wszystko toż samo”.
„Gdzież się podział krzyż ?” „Stał się nam bramą !”

Na okres, w którym szczególnie świętujemy
zwycięstwo Życia nad śmiercią i bólem,
życzę wszystkim siły w budowaniu wspólnoty,
jednoczącej nasze serca w nadziei.

O. Jerzy Chrzanowski

Znajdź nas na KochamRawePLZobacz profil
Podziel się

About the author