Wojciech Kubicki poleca: Księgi Tokarczukowe

Cieszę się, że literatura cudownie zachowała sobie prawo do wszelkich dziwactw, do fantasmagorii, prowokacji, do groteski i wariactwa. Marzą mi się wysokie punkty widzenia i szerokie perspektywy, w których kontekst wykracza daleko poza to, czego moglibyśmy się spodziewać. Marzy mi się język, który potrafi wyrazić najbardziej niejasną intuicję, marzy mi się metafora, która przekracza kulturowe różnice, i w końcu gatunek, który stanie się pojemny i transgresyjny, a jednocześnie ukochają go czytelnicy.

Olga Tokarczuk

W sobotę 7 grudnia Olga Tokarczuk wygłosiła wykład w siedzibie Akademii Szwedzkiej w Sztokholmie. Powyższy cytat pochodzi właśnie z tego wystąpienia. O przyznanej naszej pisarce Nagrody Nobla wiemy już od 10 października. Uroczystość wręczenia tego najwyższego literackiego wyróżnienia odbyła się 10 grudnia. Mam nieodparte wrażenie, że o Noblu dla Tokarczuk, o jej twórczości jakoś niezbyt wiele słyszymy, nie ma w Polsce takiego szumu wokół laureatki, jak to było chociażby w przypadku Wisławy Szymborskiej. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że pisarka nie jest ulubienicą obecnie rządzących w naszym kraju? Czy dlatego, że minister kultury (sic!) przyznał się, że nie dokończył żadnej z książek noblistki? A może jednak dlatego, że dzisiaj literatura, a co za tym idzie również wyróżnienia w tej dziedzinie, nie są już przedmiotem ożywionej dyskusji. Mało kogo „podnieca” nagroda dla „jakiejś pisarki”, skoro poziom czytelnictwa jest, jaki jest. Gdyby Polak został mistrzem świata wszechwag w boksie pewnie zainteresowanie współobywateli byłoby nieporównanie większe.

Nawiasem mówiąc, w naszym miasteczku na projekcji w „Kinie konesera” było obecnych 26 osób a na, odbywającą się tuż potem galę MMA sprzedano ponad 1300 biletów. To trochę obrazuje potrzeby współczesnego mieszkańca niewielkich polskich miejscowości.

Skoro jednak w lokalnej gazecie znalazło się miejsce na pisanie o kulturze, to nie sposób nie poświęcić kilku słów Oldze Tokarczuk z okazji odebrania przez nią prestiżowej nagrody, nawet jeżeli te słowa będą odrobinę spóźnione i odrobinę trudne.

Jaką jest twórczość Olgi Tokarczuk? Kiedy pomyślimy o jednej z jej głośniejszych powieści „Prawiek i inne czasy” wydanej w roku 1996, która osiągnęła duży sukces czytelniczy, to na pewno musimy zetknąć się z terminem realizmu magicznego. Zresztą sformułowanie to pojawia się przy omawianiu również innych utworów noblistki. Termin ten, pierwotnie używany do opisywanie pewnych tendencji w malarstwie został na potrzeby literatury zaadaptowany do opisu światów przedstawionych w twórczości pisarzy z Ameryki Południoweju. G. G. Marquez, J. Cortazar i inni pookazywali w swoich utworach, najkrócej rzecz ujmując, że rzeczywistość nie jest jednoznaczna, jednowymiarowa. W życiu spotykamy się ze zjawiskami trudnymi do racjonalnego wyjaśnienia, z czymś co ociera się o magię. Oczywiście to nie magia z Hogwartu, ale to coś, co wykracza poza prosty opis faktów, rzeczy i ludzi. To przeczucia, wierzenia, mity, głęboko skrywane tajemnice, kompleksy, to natura, która potrafi być nieprzewidywalna i niewytłumaczalna. To zbiorowa pamięć, która często przeinacza prawdę historyczną i tworzy dla niewielkich społeczności nową wersję tejże prawdy.

Taki właśnie jest „Prawiek i inne czasy”. Obraz polskiej prowincji z centrum kraju wymyka się racjonalnym ocenom. To miejsce pełne tajemnic, własnych zasad, mitów, opowieści. Akcja toczy się przez cały prawie XX wiek, ale to nie jest linearne opowiadanie historii. Perypetie trzech pokoleń rodzin Boskich i Niebieskich wzajemnie się przeplatają i opowiadane są, w na pozór chaotyczny, ale jednak dokładnie przemyślany i zaplanowany sposób. Zwolennicy prostych historii, opowiadanych od początku do końca w bardzo uporządkowany sposób, tak jak mamy do czynienia w sagach rodzinnych, na pewno nie znajdą upodobania w twórczości Olgi Tokarczuk. Tam nic nie jest proste i jednoznaczne. I zasada ta dotyczy większości utworów uhonorowanej pisarki. To lektury wymagające skupienia, czasu i refleksji. To nie są książki na jeden wieczór. Przygoda z dziełami Olgi Tokarczuk to właśnie… przygoda, niezależnie czy to powieść krótsza, jak „Prawiek…”, czy taka, wymagająca tygodni, jeżeli nie miesięcy powolnej, spokojnej lektury, jak „Księgi Jakubowe albo Wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych.” Sam barokowy tytuł zapowiada już wielką podróż i do takiej podróży przez twórczość Olgi Tokarczuk szczerze zachęcam. Zwłaszcza w długie zimowe wieczory. A dla tych lubiących nieco bardziej skondensowane historie ciekawym doświadczeniem będą „Opowiadania bizarne”, jedna z najnowszych książek polskiej pisarki.

Wojciech Kubicki